Przydrożne kapliczki

Utworzono: 12 sierpnia 2015

Przydrożne kapliczki i krzyże, tak charakterystyczne dla Śląska, zaczynają powoli zanikać z naszego pejzażu. Jedne giną pozbawione opieki, inne przytłoczone rozwojem miast i osiedli stają się jakby niewidoczne. Warto im jednak poświęcić nieco uwagi, gdyż są nie tylko świadectwem pobożności, naszych przodków, ale również świadkami historii. Wiele mówią o ludziach i minionych epokach.

Najwięcej kapliczek powstało w XVII i XVIII w. Wiązało się to z kontrreformacją. Zwolennicy reformacji uważali, że jedynym miejscem oddawania czci Panu jest kościół. Przeciwnicy odwrotnie, masowo wznosili kaplice i krzyże. Zjawisko to wiązało się również ze wzrostem zamożności chłopstwa.

Motywy fundacji były różne. Kapliczki wznoszono w podzięce za przywrócenie zdrowia, uratowanie życia, jako rodzaj modlitwy, a także jako przedmiot mający chronić ludzi i ich dobytek przed działaniem złych mocy. Kapliczki dedykowane były najczęściej Matce Bożej. Wielką czcią otaczano na Śląsku św. Floriana chroniącego przed pożarami, św. Urbana – patrona rolników i ogrodników. Szczególnie często pojawia się postać św. Jana Nepomucena, patrona ciężkich czasów, orędownika w czasie powodzi, gradobicia, suszy. Za jego wstawiennictwem ginął mór, głód, wojna, nieurodzaj, pożoga.

Nic dziwnego zatem, że figurę tego świętego można było dawniej na Śląsku spotkać wszędzie.

W Grudzicach najstarsza jest kapliczka przy ulicy Groszowickiej. Jak podają przedwojenne niemieckie źródła (Oberschlesische Heimat; Oppelner Heimatkalender) już w roku 1763 stała tutaj dzwonnica. Ta trzykondygnacyjna budowla podobna jest do pochodzącej również z XVIII w. kapliczki w Malinie. Wyżej wymienione źródła podają, że można było wówczas odczytać datę 1881 i nazwisko Jakob Kornek. W kapliczki znajdowały się kiedyś malowidła przedstawiające św. Floriana, św. Jana Nepomucena i św. Urbana. Wybór tych świętych był nieprzypadkowy. W tych czasach wierzono w bezpośrednią interwencję świętych. Wspomniani patroni mieli chronić przed pożarem, powodzią i gradobiciem oraz nieurodzajem. W tej chwili niezmieniony został tylko wizerunek św. Floriana. Jana Nepomucena zastąpiono Janem Chrzcicielem, a św. Urbana – św. Rochem. We wnętrzu znajdują się figurki Matki Bożej i obrazy przedstawiające Pana Jezusa, Serce Jezusa i św. Antoniego. wnękach na zewnątrz

Z kapliczką wiąże się też pewna legenda. Podobno kiedyś, dawno temu nad Grudzice nadciągnęła straszna czarna chmura. Kobieta zajmująca się dzwonieniem zaczęła energicznie dzwonić. O dziwo, chmura przesunęła się nad Malinę i grad poczynił tam straszne spustoszenie. Ponieważ Bóg oszczędził wówczas Grudzice, przez długi czas w maju odprawiano msze św. ku czci Jana Nepomucena, św. Floriana i św. Elżbiety.

W niektórych miejscowościach opolszczyzny 25 maja w dniu św. Urbana organizowano procesje do figur tego świętego. Miały one zabezpieczać pola przed gradobiciem. W czasie burz używano też na Śląsku małych dzwonków poświęconych w dniu św. Urbana. Wierzono, że rozpędzą chmury gradowe. Dzień patrona rolników wykorzystywano do różnych wróżb agrarnych np. Pogoda na Urbana, deszcz na Wita (15VI),to dobre na żyta.